Czy funt pogrąży się w chaosie

Czwartkowe wybory parlamentarne w Wielkiej Brytanii nie przyniosły rozstrzygnięcia, które pozwalałoby jednej partii samodzielnie sformować rząd. Brytyjczycy mówią o impasie parlamentarnym (hung Parliament). Wspólna waluta przeżywa ciężkie chwile już od kilku miesięcy, a miniony czwartek zasługuje na miano "czarnego". Tygodniowy spadek indeksu szerokiego rynku i wskaźnika największych spółek był największy od lutego ubiegłego roku, gdy formowało się dno bessy. Wczorajsza silna zniżka notowań eurodolara została zahamowana przez istotny poziom wsparcia 1,2500. Granica ta wyznaczona jest przez dołek ustanowiony w 2008 roku po upadku banku Lehman Brothers. Ewentualne pokonanie tego wsparcia przez kurs głównej pary walutowej oznaczałoby zaburzenie struktury długoterminowego trendu wzrostowego i przekładałoby się na kontynuację spadków.

Ryzyko osłabienia złotego jest wysokie

Po dość burzliwym i dramatycznym w wydarzenia ubiegłym tygodniu inwestorzy wracają do handlu. W pierwszych godzinach notowań obserwujemy większą aktywność ze strony popytowej i chęć odrobienia strat. Taki rozwój sytuacji należy zakładać w pierwszych dniach po przerwie weekendowej. Złoty po kilku dniach panicznej wyprzedaży odzyskiwał siły i odrobił część strat, ale perspektywy nie są dobre. Na rynku długu panują nie najlepsze nastroje, a obroty są znikome.

Piątek przyniósł dalsze spadki na Wall Street chociaż już nie tak duże jak w czwartek. Wszystkie indeksy straciły w granicach 1,3 - 2,3 proc. Wśród inwestorów panowała nadał nerwowa atmosfera bowiem wszyscy pamiętali paniczną wyprzedaż dzień wcześniej.